wtorek, 29 grudnia 2015

#4 Smutek czy Radość

Idąc ciemną, oświetloną lampami ulicą było mi coraz zimniej. Co prawda tej zimy nie ma śniegu jednak jest mi bardzo zimno. Idąc w stronę rynku zobaczyłam grupkę ludzi, byli w moim wieku. Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać, nigdy nie mam ochoty gadać z ludźmi w moim wieku. Oni nie myślą tylko robią, nie myślą o uczuciach innych. Tylko o sławie, o tym by być lubianym. Jednak przechodząc obok nich zaczepili mnie:
- Hej. Jesteś nowa? Nie widziałam cię tu wcześniej – powiedziała blondynka, mojego wzrostu.
- Co cię to interesuje? – Odpowiedziałam niezbyt miło, zatrzymując się.
- Spokojnie, nie denerwuj się – powiedział wysoki brunet, podając rękę.
- Jestem Paulina – przedstawiłam się, odwzajemniając uścisk.
Przywitałam się z wszystkimi. Piękna blondynką okazała się Iza, wysokim brunetę był Gabryś. W gronie tych entuzjastycznych ludzi okazali się być jeszcze Michał i Marysia. Marysia przykuła moja uwagę. Umiała zachęcić mnie swoją osobą. Rozmawialiśmy tak na dworze do 18:30, do momentu w którym powiedziałam, że jest mi zimno. Wtedy wszyscy postanowili, że podejdziemy do domu Marysi, po kurtkę dla mnie. Było mi niezmiernie miło, pierwszy raz od dawna czułam się szanowana. Rodzice Marysi byli kochani, kochali się, kochali swoje dziecko, akceptowali jego wady. Zazdrościłam jej. W tym momencie przypomniało mi się o Zuzi, pogodziłam się z nią. To jest moja przyjaciółka i zawsze nią będzie . Mam taka nadzieje. Było mi smutno gdy zaczęli rozmawiać o Darii, nie wiedzieli, że ja z nią mieszkam. Nie chciałam im mówić jednak wiedziałam, że muszę:
- Muszę wam coś powiedzieć!
- Tak!?
- Obiecajcie mi, że to nic nie zmieni, – wszyscy pokiwali głowami – chodzi o to, że wy się teraz naśmiewacie z mojej przyszłej przyrodniej siostry. – Wszyscy popatrzyli na mnie z niedowierzaniem. – Mój ojciec niedługo wychodzi za jej matkę. Nie cierpię ich, nienawidzę. Nie mam jednak co zrobić z tą złością. Matka mnie tu wysłała, bo narozrabiałam. Chciała bym się zmieniła, zmieniła środowisko – zaczęłam im się tłumaczyć. Niepotrzebnie.
- Rozumiem. Nie tłumacz się, lepiej wymieńmy się numerami – powiedziała Marysia.
Jest już prawię dwudziesta druga, wyłączyłam telefon. Rodzice Marysi zgodzili się abym u niej nocowała. Pod warunkiem, że zadzwonię do ojca. Włączyłam telefon, miałam dwadzieścia nieodebranych wiadomości. Zadzwoniłam do ojca, zgodził się, nie miał innego wyboru. Popatrzyłam się na Marysię. Wysoką brunetkę, z piwnymi oczami, miała w sobie taką ilość entuzjazmu jakiej ja nie posiadałam w całym moim życiu. Była piękna, mądra i lubiana. Okazało się, że po świętach będę chodziła do jednej szkoły z nią. Chyba, że mnie nie posłuchają i pójdę do prywatnej. Tego bym nie przeżyła, spędzania czasu z bogatymi, zakochanymi w sobie nastolatkami mam już dosyć. Przypomniałam sobie o listach, chciałabym powiedzieć wszystko Marysi, boje się jednak, że nie uwierzy. Może mi jednak uwierzy, powtarzałam w myślach. Postanowiłam jednak, że przyjdę do niej z listami, z dowodem, że nie jestem wariatką. Całą noc rozmawiałyśmy o moich problemach, miałam uczucie, że mnie rozumie. Było to niesamowite uczucie, tak piękne, że, że nie wiem. Zasnęłyśmy o czwartej. Obudziłyśmy się o dziesiątej, mama Marysi nas obudziła. Niezwykle miła szatynka, nie wyglądała „tak staro”. W sensie nie wyglądałam jak by miała córkę w moim wieku. Około trzynastej postanowiłam wrócić do domu, w ciuchach Marysi (moje były brudne). Wracając nie patrzyłam się przed siebie tylko w drogę. Wchodząc do domu wpadłam na Mikołaja. Był jeszcze bardziej przystojny niż na co dzień, spowodowane  to było jego stroję. Ubrany był w białą koszulkę i jeansy, grzywkę miał ułożoną do góry. Nie mogę się w nim zauroczyć, byłaby to masakra. Paulina nie myśl o nim!
- Hej – powiedział.
- Hej. Gdzie byłaś? Tata nic nie powiedział – mówi na niego tata. Uciekłam.
Mój pokój był na piętrze, pierwszym z trzech. Płakałam i śmiałam się. W momencie dobiegnięcia do pokoju, rzuciłam się na łóżko i otworzyłam pamiętnik:

Drogi Pamiętniku,                                                                   29-12-2015

Oni na niego mówią tata, ja jak mówię ojciec to wymiotować mi się chce. To moja wina?! Nie wiem, nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Jeżeli mówią do niego tato to znaczy, że okazuje im więcej miłości niż mi. Nie wiem jakie były przyczyny rozwodu, wiem, że on poświęca im więcej czasu niż mi. Biorąc rozwód z mamą, nie wziął rozwody ze mną. Ja i mój brat nadal istniejemy!!!! 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

#3 Ucieczka


Drogi Pamiętniku,                                                         28-12-2015

Pewnie spytasz dlaczego nie dzieliłam się z tobą moimi wspomnieniami. Uciekłam! Tak uciekłam od ojca do matki, nie wzięłam kompletnie nic. Czternastego grudnia, dnia kiedy ostatni raz pisałam pamiętnik, pokłóciłam się z ojcem. Nie chciałam go więcej widzieć. Myślałam tylko o tym aby być jak najdalej od niego i jego rodziny. Co mnie tak wkurzyło? Biorą ślub. Nie sam fakt tego „cudownego” zdarzenia. Jednak fakt, że nie zaprasza tam mojego brata i mamy. Pewnie mnie też by nie zaprosił, ale u niego mieszkam. Jak już mówiłam zostawiłam nawet ciebie. Mama pozwoliła mi zostać na święta. Z listów które dostałam dowiedziałam się, że nasza rodzina ma niezwykły dar, o tym jednak opowiem Ci jutro. Dzisiaj chce odpocząć po podróży…

 

Jest mi smutno, nie wiem dlaczego mam cierpieć na ich ślubie. Myślę o nie pójściu tam, tak wiem, że to bardzo dziecinne. Jednak kogo ja tam znam? Tatę, który będzie poznawał nowych ludzi. Rodzinę mojej macochy. Będę tam sama! Ślub odbędzie się 14-01-2016, będzie to ślub cywilny. Co dziwniejsze odbędzie się tutaj w domu. Naprawdę życzę im szczęścia ale mogliby pomyśleć o szczęściu innych. Jest już prawie siedemnasta-czas kolacji. Nie może być tak źle jak mi się wydaje. Co nie? Dobra, Paulina znajdź w sobie odwagę, zejdź tam i poznaj ich. Może nie są tacy źli jak się wydają. Pewnym krokiem zeszłam na dół. Usiadłam na dół, patrzyli się na mnie ja na idiotkę, w sensie Daria i jej matka Weronika. Zignorowałam je jednak i usiadłam w milczeniu. Zjadłam kolacje przysłuchując się ich bzdurnym problemom. „Daria ma koncert w sobotę, trzeba wynająć jej dodatkową lekcję” Świetnie, Weronika mówiła to z taką powagą, że myślałam, że wybuchnę śmiechem. W pewnym momencie wtrąciłam się do rozmowy:

- Przepraszam ja też tu jestem, – Mikołaj miał minę jak by miał się zaraz roześmiać, pomyślałam o tym samym – nie chcę wam przerywać tej niezwykle interesującej rozmowy. Chciałabym jednak powiedzieć, że mam dosyć i idę na spacer. Nie czekajcie na mnie! Cześć!

 

Znalezione obrazy dla zapytania spacer po ciemkuOdeszłam od stołu, z o dziwo uśmiechem na twarzy. Byłam zadowolona z faktu, że miałam odwagę się postawić. Wychodząc z domu usłyszałam krzyk ojca: „ Paulina poczekaj”. Nie posłuchałam go jednak i żeby mnie nie dogonił przyśpieszyłam tępa. Na dworze było zimniej niż mi się wydawało, nie przejmowałam się tym jednak za bardzo. Ubrałam tylko bluzę, jest zima. Wtedy się tym nie przejmowałam…

niedziela, 13 grudnia 2015

#2 Ojciec


Drogi Pamiętniku,                                                                   12.12.2015

Bardzo chciałam porozmawiać z mamą ona jednak zdążyła się tylko ze mną pożegnać, siedzę w samochodzie człowieka którego nie znam. Tak szczerze, to ja chyba wcale nie chcę go poznawać. Mam ochotę się rozpłakać.

 

Jechaliśmy ponad osiem godzin, a ja ciągle myślałam o mojej rodzinie, o rozwodzie rodziców czy pozostawieniu mojego brata samego. Chciałam wracać, chciałam jak najszybciej przytulić się do mojej mamy i brata. Wtedy nie wiedziałam, że ten wyjazd zmieni więcej niż się spodziewałam. Zadałam tacie pytanie:

- Mieszkasz sam, w domu mieszkaniu? Opowiedz mi coś o sobie – nie wiem dlaczego to powiedziałam.

- Mam dziewczynę mieszkam z nią chyba wiesz?

-Jak to?!

-Mama Ci nic nie powiedziała? – popatrzył w moje oczy i kontynuował – może nie chciała Cię martwić. Ma dwójkę dzieci, jedno jest w twoim wieku a druga o rok młodsza.

Jeszcze tego brakowało, nowej rodzinki. Świetnie! Jestem taka szczęśliwa! Nie dość, że będę z nim mieszkać to na dodatek będę mieszkać z jego nową rodziną! Dobra Paulina uspokój się. Nie będzie tak źle. Będzie tak źle! W dalszej drodze która trwała zaledwie pół godziny nic nie mówiłam. Ojciec tez się nie odzywał. Chciałam żeby ktoś mi powiedział będzie dobrze, dasz redę. Ale kto? Kto mógłby tak powiedzieć? Byłam sama. Jedna z moich Przyjaciółek ma mnie w dupie a druga, a właśnie napisze do Zuzi. Przez przypadek napisałam do rudej jędzy, wiem, to nie ładnie myśleć tak o przyjaciółce ale…  …ale ona mnie wystawiła. Już nie raz się tak działo. Przyjaźniłyśmy się od przedszkola, gdy poszłyśmy do różnych podstawówek, ona miała innych przyjaciół i ja. Później jednak jakoś się dogadałyśmy. Jakoś szło dalej. Zapomniałam o jednym, nasze mamy się przyjaźnią, i dlatego ciągle się z nią widuje. Znaczy lubiłam ja kiedyś ale.. teraz to ja już nie wiem. Nie wiem, ja już nic nie wiem. Nagle tata się odezwał:

-Na pewno polubisz Darię i Mikołaja – domyśliłam się, że tak maja na imię dzieci „mojej macochy.

- Na pewno – powiedziała z sarkazmem.

- Z Darią macie wspólną pasję, znaczy ciągle siedzicie na tych telefonach, na Facebooku – świetnie, dlaczego on uważa, że ja ciągle siedzę na telefonie – chyba, że ty jesteś z tych dziewczyn bez ciągłego siedzenia na telefonie.

Pomyślałam, że jeszcze ma jakieś szanse, w sumie nie jest taki zły. Pomyślałam. Jak go poznam będzie lepiej? Wmawiała sobie, chciałam aby tak było, chciałam aby wszystko dobrze się skończyło. Naprawdę chciałam wrócić do domu. Do mamy…

- Już dojeżdżamy, moja dziewczyna ma na imię Weronika. Jestem z nią naprawdę szczęśliwy.

- Chcesz powiedzieć, że mam być miła? – spytałam wprost.

- Nie to miałem na myśli, znaczy tak ale – ale nie powiesz mi tego wprost. Dokończyłam za niego w myślach.

- Będę starała się być miła – zapewniłam ze łzami w oczach.

Łzy starałam się ukryć ale chyba moje smutne niebieskie oczy mówiły same za siebie. Ojciec jednak nic się nie odzywał. Nic nie powiedział milczał, powiedziałabym, że milczał jak grób do momentu jego słów: „wysiadamy, jesteśmy na miejscu”. Brzuch nagle zaczął mnie boleć, jeszcze bardziej gdy zobaczyłam jego dom. Wyglądał jak pałac, ciekawe kim teraz jest, księciem. Lepiej by spytać, jak bardzo bogata jest jego dziewczyna. Wtedy zemdlałam…

Co ja tu robię Gdzie ja jestem? Wtedy po mojej głowie krążyło wiele pytań, nic nie wiedziałam, dopiero po chwili z „mgły” zaczęła mi się wyłaniać męska postać. Był to chłopak o jasnej cerze, z blond włosami. Zaczęłam wstawać, powoli podniosłam głowę. Byłam w jakimś ogromnym pomieszczeniu, wywnioskowałam, że to jadalnia po ustawionych stołach. Na białych ścianach było wiele obrazów, pięknych starych obrazów. Z zamyślenia wyciągnął mnie piękny głos, głos chłopaka, który jeszcze przed sekundą był nade mną nachylony:

-Wszystko dobrze? Twój tata poszedł do kuchni po wodę zaraz będzie.

- Tak wszystko dobrze.

Wtedy otworzyły się drzwi które miały pewnie z dwa metry, były przepiękne, wbiegł przez nie mój ojciec. Tego dnia poznałam wredną, brunetkę, myślącą, że jeżeli jej mama jest bogata to wszystko może. Jej mamę, myślącą, że jej córeczka jest najpiękniejsza i Mikołaja który zarażał swoim entuzjazmem. On jedyny w tej rodzinie mnie zaakceptował, nie licząc mojego ojca który zgodził się mną zaopiekować. Sądzę, że sam nie wpadła na „pomoc mi”, pewnie mnie nie chciał, miał przecież tak idealną rodzinę. Poszłam wcześnie spać, byłam bardzo zmęczona. Nie wiem co czeka mnie jutro, pojutrze…

 

Drogi Pamiętniku,                                                                                        13-12-2015

Znalezione obrazy dla zapytania pamiętnikJestem już po śniadaniu, myślałam, że wybuchnę gniewem podczas tego „najważniejszego” posiłku dnia. Jednak nie chciałam okazać agresji przy Mikołaju. W sumie nie wiem dlaczego, tak po prostu. Jejku, jest już prawie 14, czas zejść na obiad. Zapomniałam dodać, po śniadaniu poszłam na spacer, okolica jest niezwykła, inspirująca.

 

Wychodząc z pięknego pokoju, pewnie trzy razy większego niż mój, nie licząc pięknej błękitnej łazienki, tylko „mojej” łazienki. Na korytarzu spotkałam tatę z jakąś paczką, miał poważną minę:

- Możemy porozmawiać?

- Oczywiście – mówiłam bez przekonania.

- To nie będzie prosta rozmowa, nasza rodzina jest niezwykła, bardzie twoja niż moja, chodzi o twoją babcię, mamę twojej mamy?

- Tą która nie żyje?

- Tak właśnie o nią – przestraszyłam się.

piątek, 11 grudnia 2015

#1 Drogi Pamiętniku


1

 

Drogi Pamiętniku,                                                                                                                               12.12.2015

Jest 7 rano, znowu miałam „ten sen”. Sen o wampirach, czarownicach i o dziewczynie która była zwykłą śmiertelniczką. Właśnie nią byłam , wołali do mnie Amando. Byłam pomiędzy młotem a kowadłem. Po między prawdziwą miłością, a życiem bliskich. Zawsze gdy byłam przed wyborem, sen się urywał, tak nagle. Tym razem też tak było. Wstałam tak wcześnie, ponieważ wyjeżdżam dzisiaj do ojca, na drugi koniec kraju. Nie chcę tam jechać, nie znam ojca zbyt dobrze, widuje go tylko od święta. Mam u niego mieszkać do momentu poprawy zachowania. To, że parę razy byłam na komisariacie z powodu kradzieży nie oznacza, że mam być tak okrutnie karana. Jest już 7.30, muszę kończyć. Mam jeszcze się spakować!

 

Gdy skończyłam pisać, zeszłam na dół. Czekała tam na mnie matka, nie cierpię jej. Tak, to moja matka! Co z tego, że mnie wychowuje, jak mnie nie rozumie!?

-Córeczko, zjedz śniadanie i dopakuj się, o 9 będzie tato – powiedział jak zwykle irytując mnie.

-Nie nazywaj mnie tak!

-Jak?! Córeczko!? Przecież jesteś moją córkom?! Jedz to śniadanie.

Usiadłam wściekła i zjadłam to śniadanie, o ósmej byłam już w pełni gotowa, psychicznie, musiałam się jeszcze spakować. Zadzwoniłam do Julki, rudowłosej dziewczyny która jest moją przyjaciółką, miałyśmy się spotkać, nie mogła. Pewnie jej się nie chciało, wystawiła mnie miałam się z nią tylko pożegnać. Byłam jeszcze bardziej rozwścieczona. Już nikomu nie zależy na mnie. Na myśl o tym zrobiło mi się smutno, chciało mi się płakać. Poszłam do mojego pokoju, z niebieskimi ścianami, ten kolor mnie uspokaja. Położyłam się na wielkie beżowe łóżko, zawsze w dzieciństwie kładłam się na nim i wyobrażałam sobie, że jestem księżniczką. Tak bardzo chciałabym wrócić do mojego dzieciństwa, nasza rodzina była cała: ja, brat, mama i osoba z którą teraz prawie się nie widuje, mój tata. Rodzice rozwiedli się, gdy miałam osiem lat, teraz mam dwa razy tyle i dalej nie rozumiem. Dlaczego?! Często zadaje sobie to pytanie. Dlaczego nikt mnie nie rozumie, dlaczego ojciec wyjechał, mogłabym wymienić wiele przykładów. Kiedyś „dlaczego” miało mniejsze znaczenie. Dlaczego niebo jest niebieskie czy dlaczego mam akurat różową koszulkę. Kiedyś chciałam być dorosła, teraz chcę być znowu dzieckiem, tą beztroską dziewczynką, której marzeniem było znalezienie księcia. W momencie wylania wszystkich łez zaczęłam się pakować. Spakowałam ulubioną parę dżinsów, parę koszul w kratę, to w czym zazwyczaj chodzę do szkoły. Mama obiecała, że dowiezie resztę rzeczy, jak przyjedzie mnie odwiedzić. Gdy kończyłam się pakować, zapukał brat. Ma na imię Paweł, ma dziesięć lat, blond włosy i uśmiech który zawsze potrafi mnie pocieszyć.

-Hej, mogę wejść?

- Jasne – odpowiedziałam.

-Będę tęsknić, wiesz?

- Wiem – przytuliłam go a czułością.

- Nie przytulaj mnie! –jak zwykle zaczął krzyczeć.

Wzięłam wtedy moją ulubioną poduszkę i walnęłam go leciutko. On chwycił za drugą i tak rozpoczęła się wojna na poduszki. I jak on  może mnie nie pocieszać? On jest chyba jedyna osobą która nie zadaje zbędnych pytań. Jest jak najlepszy przyjaciel, jak Zuzka, nigdy nie spytają nie pytani, nie zadają trudnych pytań, akceptują mnie taką, jaką jestem. Rozwydrzoną, brunetką która jeszcze nie wie czego wymaga od życia. Zawsze potrafił przyznać się do siebie i do swoich błędów. Popatrzyłam na mój telefon, była już 8:50, miałam dziesięć minut, jeszcze chciałam porozmawiać z mamą.