Idąc
ciemną, oświetloną lampami ulicą było mi coraz zimniej. Co prawda tej zimy nie
ma śniegu jednak jest mi bardzo zimno. Idąc w stronę rynku zobaczyłam grupkę
ludzi, byli w moim wieku. Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać, nigdy nie mam
ochoty gadać z ludźmi w moim wieku. Oni nie myślą tylko robią, nie myślą o
uczuciach innych. Tylko o sławie, o tym by być lubianym. Jednak przechodząc
obok nich zaczepili mnie:
-
Hej. Jesteś nowa? Nie widziałam cię tu wcześniej – powiedziała blondynka,
mojego wzrostu.
- Co
cię to interesuje? – Odpowiedziałam niezbyt miło, zatrzymując się.
-
Spokojnie, nie denerwuj się – powiedział wysoki brunet, podając rękę.
-
Jestem Paulina – przedstawiłam się, odwzajemniając uścisk.
Przywitałam
się z wszystkimi. Piękna blondynką okazała się Iza, wysokim brunetę był Gabryś.
W gronie tych entuzjastycznych ludzi okazali się być jeszcze Michał i Marysia.
Marysia przykuła moja uwagę. Umiała zachęcić mnie swoją osobą. Rozmawialiśmy
tak na dworze do 18:30, do momentu w którym powiedziałam, że jest mi zimno.
Wtedy wszyscy postanowili, że podejdziemy do domu Marysi, po kurtkę dla mnie.
Było mi niezmiernie miło, pierwszy raz od dawna czułam się szanowana. Rodzice Marysi
byli kochani, kochali się, kochali swoje dziecko, akceptowali jego wady.
Zazdrościłam jej. W tym momencie przypomniało mi się o Zuzi, pogodziłam się z
nią. To jest moja przyjaciółka i zawsze nią będzie . Mam taka nadzieje. Było mi
smutno gdy zaczęli rozmawiać o Darii, nie wiedzieli, że ja z nią mieszkam. Nie
chciałam im mówić jednak wiedziałam, że muszę:
-
Muszę wam coś powiedzieć!
-
Tak!?
- Obiecajcie
mi, że to nic nie zmieni, – wszyscy pokiwali głowami – chodzi o to, że wy się
teraz naśmiewacie z mojej przyszłej przyrodniej siostry. – Wszyscy popatrzyli
na mnie z niedowierzaniem. – Mój ojciec niedługo wychodzi za jej matkę. Nie
cierpię ich, nienawidzę. Nie mam jednak co zrobić z tą złością. Matka mnie tu
wysłała, bo narozrabiałam. Chciała bym się zmieniła, zmieniła środowisko – zaczęłam
im się tłumaczyć. Niepotrzebnie.
-
Rozumiem. Nie tłumacz się, lepiej wymieńmy się numerami – powiedziała Marysia.
Jest
już prawię dwudziesta druga, wyłączyłam telefon. Rodzice Marysi zgodzili się
abym u niej nocowała. Pod warunkiem, że zadzwonię do ojca. Włączyłam telefon,
miałam dwadzieścia nieodebranych wiadomości. Zadzwoniłam do ojca, zgodził się,
nie miał innego wyboru. Popatrzyłam się na Marysię. Wysoką brunetkę, z piwnymi
oczami, miała w sobie taką ilość entuzjazmu jakiej ja nie posiadałam w całym
moim życiu. Była piękna, mądra i lubiana. Okazało się, że po świętach będę
chodziła do jednej szkoły z nią. Chyba, że mnie nie posłuchają i pójdę do
prywatnej. Tego bym nie przeżyła, spędzania czasu z bogatymi, zakochanymi w
sobie nastolatkami mam już dosyć. Przypomniałam sobie o listach, chciałabym
powiedzieć wszystko Marysi, boje się jednak, że nie uwierzy. Może mi jednak uwierzy,
powtarzałam w myślach. Postanowiłam jednak, że przyjdę do niej z listami, z
dowodem, że nie jestem wariatką. Całą noc rozmawiałyśmy o moich problemach,
miałam uczucie, że mnie rozumie. Było to niesamowite uczucie, tak piękne, że,
że nie wiem. Zasnęłyśmy o czwartej. Obudziłyśmy się o dziesiątej, mama Marysi
nas obudziła. Niezwykle miła szatynka, nie wyglądała „tak staro”. W sensie nie wyglądałam
jak by miała córkę w moim wieku. Około trzynastej postanowiłam wrócić do domu,
w ciuchach Marysi (moje były brudne). Wracając nie patrzyłam się przed siebie
tylko w drogę. Wchodząc do domu wpadłam na Mikołaja. Był jeszcze bardziej
przystojny niż na co dzień, spowodowane to było jego stroję. Ubrany był w białą
koszulkę i jeansy, grzywkę miał ułożoną do góry. Nie mogę się w nim zauroczyć,
byłaby to masakra. Paulina nie myśl o nim!
- Hej
– powiedział.
-
Hej. Gdzie byłaś? Tata nic nie powiedział – mówi na niego tata. Uciekłam.
Mój
pokój był na piętrze, pierwszym z trzech. Płakałam i śmiałam się. W momencie
dobiegnięcia do pokoju, rzuciłam się na łóżko i otworzyłam pamiętnik:
Drogi Pamiętniku,
29-12-2015
Oni na niego mówią tata, ja jak mówię ojciec to wymiotować
mi się chce. To moja wina?! Nie wiem, nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Jeżeli
mówią do niego tato to znaczy, że okazuje im więcej miłości niż mi. Nie wiem
jakie były przyczyny rozwodu, wiem, że on poświęca im więcej czasu niż mi.
Biorąc rozwód z mamą, nie wziął rozwody ze mną. Ja i mój brat nadal
istniejemy!!!!