1
Drogi Pamiętniku, 12.12.2015
Jest 7 rano,
znowu miałam „ten sen”.
Sen o wampirach, czarownicach i o dziewczynie która była zwykłą śmiertelniczką. Właśnie nią byłam , wołali do mnie
Amando. Byłam
pomiędzy młotem
a kowadłem.
Po między prawdziwą miłością, a życiem bliskich. Zawsze gdy byłam przed
wyborem, sen się
urywał, tak nagle. Tym razem też tak było. Wstałam tak wcześnie, ponieważ wyjeżdżam dzisiaj do
ojca, na drugi koniec kraju. Nie chcę tam jechać, nie znam ojca zbyt dobrze,
widuje go tylko od święta. Mam u niego mieszkać do momentu poprawy zachowania. To, że
parę razy byłam na komisariacie z powodu kradzieży nie oznacza, że mam być tak okrutnie karana. Jest już
7.30, muszę kończyć. Mam jeszcze się spakować!
Gdy
skończyłam pisać, zeszłam na dół. Czekała tam na mnie matka, nie cierpię jej.
Tak, to moja matka! Co z tego, że mnie wychowuje, jak mnie nie rozumie!?
-Córeczko,
zjedz śniadanie i dopakuj się, o 9 będzie tato – powiedział jak zwykle irytując
mnie.
-Nie
nazywaj mnie tak!
-Jak?!
Córeczko!? Przecież jesteś moją córkom?! Jedz to śniadanie.
Usiadłam
wściekła i zjadłam to śniadanie, o ósmej byłam już w pełni gotowa, psychicznie,
musiałam się jeszcze spakować. Zadzwoniłam do Julki, rudowłosej dziewczyny która
jest moją przyjaciółką, miałyśmy się spotkać, nie mogła. Pewnie jej się nie
chciało, wystawiła mnie miałam się z nią tylko pożegnać. Byłam jeszcze bardziej
rozwścieczona. Już nikomu nie zależy na mnie. Na myśl o tym zrobiło mi się
smutno, chciało mi się płakać. Poszłam do mojego pokoju, z niebieskimi
ścianami, ten kolor mnie uspokaja. Położyłam się na wielkie beżowe łóżko,
zawsze w dzieciństwie kładłam się na nim i wyobrażałam sobie, że jestem
księżniczką. Tak bardzo chciałabym wrócić do mojego dzieciństwa, nasza rodzina
była cała: ja, brat, mama i osoba z którą teraz prawie się nie widuje, mój
tata. Rodzice rozwiedli się, gdy miałam osiem lat, teraz mam dwa razy tyle i
dalej nie rozumiem. Dlaczego?! Często zadaje sobie to pytanie. Dlaczego nikt
mnie nie rozumie, dlaczego ojciec wyjechał, mogłabym wymienić wiele przykładów.
Kiedyś „dlaczego” miało mniejsze znaczenie. Dlaczego niebo jest niebieskie czy
dlaczego mam akurat różową koszulkę. Kiedyś chciałam być dorosła, teraz chcę być
znowu dzieckiem, tą beztroską dziewczynką, której marzeniem było znalezienie
księcia. W momencie wylania wszystkich łez zaczęłam się pakować. Spakowałam
ulubioną parę dżinsów, parę koszul w kratę, to w czym zazwyczaj chodzę do
szkoły. Mama obiecała, że dowiezie resztę rzeczy, jak przyjedzie mnie
odwiedzić. Gdy kończyłam się pakować, zapukał brat. Ma na imię Paweł, ma dziesięć
lat, blond włosy i uśmiech który zawsze potrafi mnie pocieszyć.
-Hej,
mogę wejść?
-
Jasne – odpowiedziałam.
-Będę
tęsknić, wiesz?
- Wiem
– przytuliłam go a czułością.
- Nie
przytulaj mnie! –jak zwykle zaczął krzyczeć.
Wzięłam
wtedy moją ulubioną poduszkę i walnęłam go leciutko. On chwycił za drugą i tak rozpoczęła
się wojna na poduszki. I jak on może
mnie nie pocieszać? On jest chyba jedyna osobą która nie zadaje zbędnych pytań.
Jest jak najlepszy przyjaciel, jak Zuzka, nigdy nie spytają nie pytani, nie zadają
trudnych pytań, akceptują mnie taką, jaką jestem. Rozwydrzoną, brunetką która
jeszcze nie wie czego wymaga od życia. Zawsze potrafił przyznać się do siebie i
do swoich błędów. Popatrzyłam na mój telefon, była już 8:50, miałam dziesięć
minut, jeszcze chciałam porozmawiać z mamą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz